CZWARTY ŻYWIOŁ 2014 dla „BUDUJEMY SZKOŁĘ W GHANIE”

„Słyszałem, że świat jest piękny” – rzekł niewidomy.        Podobno – odpowiedział widzący.”

Stanisław Lec

To będzie długi wpis, ale gorąco zachęcam do przeczytania tych, którzy pomagają, pomagali, chcieliby pomagać, a szczególnie tych, którzy zaangażowali się w projekt „Budujemy szkołę w Ghanie”.

Projekt „Budujemy szkołę w Ghanie” to nie była tylko budowa szkoły. Budynek nie nauczy dzieci pisać ani czytać, ale szkoła jest podstawą i filarem dalszych działań. Dlatego od tego zaczęliśmy, ale udało się zrobić znacznie więcej.

szkoła w Bundoli„Budujemy szkołę w Ghanie” to wspólna inicjatywa Fundacji Dzieci Afryki, ponadprzeciętnego zaangażowania polskiego misjonarza przebywającego w Ghanie – Mariusza Pacuły SVD oraz takie moje „małe dziecko” jako, że podjęłam się koordynowania całej akcji, powiedziałam, że uzbieram środki i pojadę do wioski. Nie robiłam tego dlatego, że ktoś mi to sugerował lub dlatego, że miałam nadwyżkę urlopu, bo w praktyce kilkutygodniowy wyjazd wiązał się w wieloma wyrzeczeniami i zagrożeniami. Nie pojechałam sama dlatego, że lubię samotne podróże (szczególnie, że podczas mojej jedynej samotnej podróży połamałam obie nogi). Pojechałam dlatego, że chciałam by wraz z budową szkoły – wzrastała świadomość edukacyjna mieszkańców. Chciałam, by wiedzieli, że ta pomoc nie jest anonimowa, pokazać im możliwości, które się przed nimi pojawią, nauczyć dzieci korzystania i dbania o to, co zostanie im podarowane i zademonstrować, że nauka może być mniej konwencjonalna. Jadąc do Bundoli chciałam też zostawić coś, czego nie da się kupić, nie da się przekazać materialnie – motywację, wsparcie i wiarę w to, że jeżeli będą chcieli to mogą zmienić swój los.

Podobno każda podróż zmienia. Ta zmieniła mnie bez reszty, ale wiem, że zmieniła również wioskę i ułatwiła funkcjonowanie. Na własne oczy widziałam jak się rozwijała. Cały czas pełna była uśmiechu i radości, rozmów i zabaw.

1.01.2013 rozpoczęła się zbiórka publiczna środków na budowę szkoły i wyposażenie dzieci w przybory. Głównym sponsorem tego kolorowego budynku został Wydawca kwartalnika MiniLo&Aniela, który sam wyszedł z inicjatywą przekazania kwoty 20.000zł, a dzięki wszystkim osobom wielkich serc, które tak chętnie się zaangażowały uzbieraliśmy dodatkowo ponad dwa razy tyle – dzięki czemu  szkoła została pomalowana na kolorowo, pełna jest cytatów, inspirujących haseł, działań matematycznych, dzieci mają przybory szkolne, plecaki, koszulki, światło w szkole!!!którego do tej pory nie było w wiosce oraz studnie z czystą wodą dzięki przekazanemu 1%podatku.

Szkoła funkcjonuje i pracuje w niej miejscowy nauczyciel. Obecnie czeka na wpis do kurateli, dzięki czemu będzie wprowadzony program nauczania zgodny z ghańskimi wymaganiami systemu edukacji. Niestety procedury trwają dość długo. Na razie radzą sobie własnym sumptem, bo stałe uzależnienie od przekazywanej pomocy nie jest też dobrym rozwiązaniem.

W miarę na bieżąco mam informacje o wiosce, szkole, dzieciach, które na stałe zamieszkały w mojej głowie i serduchu. Pozdrawiamy się wzajemnie przez „pośredników”. Najczęściej jest to możliwe dzięki Misjonarzowi, ale wioskę odwiedziły również 3 niezwykłe wolontariuszki i jak mi przekazały, zostały niezwykle ciepło przyjęte i poczuły te same emocje, którymi ja dzieliłam się podczas pobytu.

W grudniu 2014, wraz z szalonymi chłopakami z afromedes, jedziemy na samochodową wyprawę, której celem jest m.in. odwiedzenie wioski Bundoli. Wiedziałam, że tam wrócę, ale nie wiedziałam, że tak szybko. A Chcemy również dokończyć wyposażać szkołę w ławki. Na razie są w jednej klasie. Jeżeli ktoś chciałby wspomóc tą inicjatywę to zapraszam do wpłat choćby małych kwot (każda złotówka się liczy i zostanie przeznaczona zgodnie na najważniejsze potrzeby):Fundacja DZIECI AFRYKI 78 2490 0005 0000 4600 9165 1606, tytuł: G1 – Szkoła w Bundoli http://dzieciafryki.com/szkola-w-ghanie.html

Cieszę się, że w akcję zaangażowało się tyle osób. Jestem przeszczęśliwa, że dzięki niej dało się zainspirować ludzi do pomagania pewnej społeczności oddalonej o kilka tysięcy kilometrów. Cieszę się również, że miałam okazję poznać fantastycznych ludzi, którzy emanują bezinteresowną chęcią pomocy, a swoim zachowaniem pokazali, że są wyjątkowi.

Wczoraj, 23 kwietnia 2013 na moje ręce została przekazana od Kapituły Festiwalu „Trzy żywioły” w Krakowie – główna nagroda w kategorii PODRÓŻ ROKU. Z łzami w oczach i łamiącym się głosem dziękowałam każdemu, kto pomógł w całym projekcie. Choć na dyplomie jest moje nazwisko to chcę byście wiedzieli, że pamiętam o tych, którzy pomogli. Dziękowałam i raz jeszcze dziękuję w imieniu swoim, fundacji i mieszkańców wioski Bundoli, która wiedziała, że to wszystko co udało się zrobić nie jest tylko moją zasługą, ale pojedynczych osób i sponsora, którzy powiedzieli „pomożemy”. Dziękuję, bo uważam, że ludzie, którzy zrobili coś dobrego zasługują na to, by usłyszeć to słowo.

4 ŻYWIOŁMając świadomość, że wśród nominowanych do nagrody były osoby, które odbyły niesamowite podróże, spędziły kilka lat krążąc po świecie i przekraczając granice, których wydawałoby się, że przekroczyć się nie da, oczarowują swoją osobowością i odwagą – to jest to ogromne wyróżnienie. Tak samo jak od każdego z nominowanych podróżników wzięłam dla siebie troszkę inspiracji do dalszych wypraw tak samo mam nadzieje, że „podróżowanie z misją” stanie inspiracją dla innych.

Nagroda główna –pojedzie z ze mną i afromedes do Ghany w grudniu 2014 roku i zawiśnie na szkolnej ścianie w Bundoli.

I jeszcze jedno czym chciałabym się podzielić i co zaobserwowałam…

Odtwarzając historie z podróży często pełne są one opowieści o spotkanych ludziach, o bezinteresownej pomocy, której doświadczyliśmy, o tym, że żyjący w ubóstwie człowiek podzielił się z nami wszystkim co miał. To tych ludzi wychwalamy, ich podziwiamy, o nich mówimy, ich zdjęcia pokazujemy, oni stają się wizytówką podróży. Skoro takich ludzi na swojej drodze spotykamy to może warto, by również samemu wychodzić z inicjatywą bezinteresownej pomocy?

DSCF1245Ludzie często oczekują, że będą ich w życiu spotykać dobre rzeczy. Ale dobre rzeczy mogą spotkać tylko wtedy gdy na swojej drodze spotkamy dobrych ludzi. Czy my też jesteśmy takimi osobami, które są inicjatorami pozytywnych zdarzeń?

Pomoc nie musi oznaczać wielkich działań. Czasami drobne rzeczy mogą stać się dla kogoś wielkim wsparciem. Jeżeli jednak zawsze będziemy uważać, że mamy zbyt mało by się podzielić to nigdy się o tym nie przekonamy. Nigdy nie jesteśmy tak biedni – by nie być w stanie się czymś podzielić. Czasem wystarczą dobre intencje. Wystarczy chcieć.

I życzę, by Wam się chciało.
Ania Goworowska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s