Gruzińska uprzejmość – prawda czy mit?

– Skąd jesteście? – pyta, pierwszego dnia naszego pobytu w Gruzji, kierowca marszrutki w Kutaisi.

– Z Polski – odpowiadamy z uśmiechem.

– Z Polski? – wykrzykuje – Polak i Gruzin to dwa bratanki! – ściska dłoń i poklepuje nas po ramieniu.

Takie sytuacje nie były rzadkością. Wręcz przeciwnie. Słowo „Polak” wywoływało uśmiech, radość i niezwykle pozytywne emocje.

Przed podróżą spotykaliśmy się z opiniami, że Gruzini są bardzo dobrze nastawieni do Polaków. Wiele sytuacji, których mieliśmy okazję doświadczyć, potwierdzały tą teorię. Okazali się niezwykle otwarci i pomocni.

GRUZJAMieliśmy okazję się o tym przekonać m.in. podróżując po kraju autostopem, mieszkając u ludzi, którzy zaczepili nas na ulicy z pytaniem „czy może chcielibyśmy u nich zanocować”, pijąc wódkę na dworcu z Gruzinami (tzw. „propozycja nie do odmówienia”) i spotykaliśmy się zawsze z ogromną sympatią i życzliwością.

GRUZJA Pewnego wieczoru szukaliśmy noclegu w miejscowości Borżomi. Była zima i powoli zapadał zmrok. Zapukaliśmy do pierwszego napotkanego domu, aby zapytać czy gospodarz może polecić kogoś, kto mógłby wynająć nam jakikolwiek nocleg. Bez chwili zwątpienia starsza kobieta zaprosiła nas do środka na herbatę, a po chwili zorganizowała nocleg u sąsiadki. Gospodyni nie miały problemów w tym, aby dwójkę wędrowców z plecakami zaprosić do swojego domu i porozmawiać.

GRUZJATubylcy często w rozmowach nawiązują do pary Prezydenckiej – Marii i Lecha Kaczyńskich, których niezwykle cenią i są im wdzięczni za udzielone wsparcie. W wielu miejscowościach m.in. w Tbilisi i Batumi można nawet znaleźć ulice nazwane na ich cześć.

Gruzja od kuchni3Pomimo tych wszystkich miłych sytuacji, od mieszkańców usłyszeliśmy również, że kraj nie jest zbyt bezpieczny, policyjne furgonetki wcale nie zapewniają bezpieczeństwa, a korupcja jest codziennością. Podsumowując, uważam, że zdecydowanie warto odwiedzić ten kawałek świata i doświadczyć gruzińskiej uprzejmości.

UWAGA! Zdecydowanie nie jest to kraj abstynentów! Każda bliższa znajomość kończyła się szklaneczką czaczy (lokalnego bimberu) lub wódki. 🙂

Gruzja od kuchni1

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s