Wolontariat w Afryce z perspektywy wolontariuszki

Kilka słów o moim wolontariacie – co, gdzie i kiedy?

Od 3 lat jestem wolontariuszką w Fundacji Dzieci Afryki.

Od zawsze miałam potrzebę pomagania innym. Po poważnym wypadku uznałam, że jest to moment na intensywniejsze zaangażowanie się społecznie. Tak zaczęła się moja współpraca z Fundacją. Na początku zajmowałam się głównie tematami z zakresu PR i marketingu. Pisałam o Afryce  i coraz głębiej poznawałam problemy tego kontynentu. 2 lata temu otrzymałam również propozycję, aby zostać członkiem zarządu w Fundacji.

Cały czas miałam jednak gdzieś w głowie własny projekt wspierających edukację w Afryce. Miałam motywację, chęci i wiarę w to, że podołam. Nie kreowałam własnych wizji i pomysłów. Czekałam na potrzebę. Podczas spotkania z Robertem Nogą (Prezesem Fundacji) dowiedziałam się o potrzebie wybudowania szkoły w Ghany. Potrzebę zgłosił miejscowy polski misjonarz – Mariusz Pacuła. Wiedziałam, że to jest „to”. Kilka miesięcy później już organizowałam zbiórkę.

„Nigdy nie ma wystarczającej ilości czasu, by zrobić wszystko, ale zawsze jest wystarczająca ilość, by zrobić to, co najważniejsze.”

Uznałam, że to jest właśnie najważniejsze!

GHANA69

Kto pyta – nie błądzi!

Zanim wystartowałam z akcją „Budujemy szkołę w Ghanie” zadałam sobie wiele pytań i do tego zachęcam każdego przed tak dużym przedsięwzięciem – jaki jest cel, co chce zrobić, komu pomagam, kto mi pomaga, dlaczego tam, jakie będą dalsze działania po wybudowaniu szkoły, kto będzie w niej uczył, jak zebrać fundusze, czy mój wyjazd jest potrzebny…? Dopiero po tym jak odpowiedziałam na te pytania – wystartowałam!

Start projektu „BUDUJEMY SZKOŁĘ W GHANIE” i co dalej?

Realizacja projektu wymagała nakładów finansowych, ale przede wszystkim czasu!!! aby wszystko zorganizować i pozyskać fundusze. Trudno jest zebrać każdą złotówkę! Wiele osób mówiło mi „super akcja”, ale nie wiązało się to ze wsparciem finansowym akcji.

Pojawiły się momenty trudne. Po dwóch miesiącach intensywnej pracy zebrałam około 8.000 PLN. Wykorzystałam już na tamten moment wiele pomysłów, a potrzebna mi było jeszcze ponad połowa kwoty. Warto w takiej sytuacji wyjść poza standard, schematy i działać dalej.

Kilka razy spotkałam się z „hejtem” akcji w intrenecie pt. „Dlaczego pomoc w Afryce skoro w Polsce są potrzeby???” Jak odpowiadałam? Pomoc w Polsce – nie wyklucza pomocy w innych częściach świata. Do niczego nie namawiam – zachęcam. Przytoczę również słowa Janiny Ochojskiej, która jest autorytetem w kwestii udzielania pomocy i wie, widziała i doświadczyła zdecydowanie więcej niż większość z nas: „My nie wiemy, co to prawdziwa bieda. W Polsce dzieci nie umierają z głodu ani z powodu możliwych do uleczenia chorób. Ja nie dzielę biedy, pomagam jedynie ofiarom wojen, kataklizmów i biedy strukturalnej.” Przyjmowałam jednak krytykę z pokorą. Zawsze składano mnie to refleksji.

Ważne! Zebranie środków to jedno. Bardzo ważną kwestią jest realizacja projektu. Pamiętaj, że projekt nie ma być sukcesem dla Ciebie tylko odpowiedzią na potrzeby mieszkańców. Należy przed startem projektu pomyśleć czy to co chcemy zrobić jest ważne dla mieszkańców i jak oni się zaangażują (np. w moim przypadku była to pomoc w budowie).

Należy wziąć pod uwagę to, że działamy w zupełnie innym świecie, zastanowić się nad konsekwencjami naszych działać. Warto porozmawiać z osobami, które żyją w danym kraju o naszym planie i pomyśle. Wszystkie komentarze, uwagi, obiekcję są dla nas wskazówką i źródłem do przemyśleń. Trzeba pamiętać, że projekt będzie już zawsze naszym „dzieckiem”, o które należy dbać, interesować się efektami i konsekwencjami nie tylko dziś, ale również za rok i 5 lat.

W pomaganiu nie chodzi o samo pomaganie, ale o to co po nim zostanie. Upewnij się, że pomagasz potrzebującym, a nie realizujesz „swój własny pomysł”, bo chcesz zrobić coś dobrego.

Czasami pomaganiem możesz wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku! Warto mieć też z tyłu głowy świadomość tego, aby nie przenosić naszej kultury na czarny ląd. To jak my żyjemy – nie jest jedyna możliwością i najlepszym sposobem na funkcjonowanie świata.

Często w kontekście pomagania słyszy się  hasło „Dawaj wędkę, a nie rybkę”. Łatwo powiedzieć trudniej zrobić, prawda? Dlatego zanim coś zrobisz pomyśl czy faktycznie pomoc, którą chcesz przekazać faktycznie daje wędkę, a nie rybkę.

Byłam w wiosce Bundoli już dwukrotnie. Dla mnie projekt się nie skończyłbędzie żywy, ZAWSZE. Powstała szkoła, ale cały czas zależy mi, aby wspierać edukację w wiosce (uczniów, rodziców, nauczycieli). Nie chcę ich jednak wyręczać. Podsuwam pomysły i propozycje.

Mój wolontariat skupia się jednak głównie na działaniach prowadzonych w Polsce. Warto pamiętać, że wolontariat w Fundacji, która działa w Afryce, nie musi oznaczyć dalekich podróży. Bardzo wiele pracy jest tu – na miejscu, ale efekty naszej pracy można zobaczyć wiele tysięcy kilometrów dalej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s