Ciemna strona Kazachstanu…

Piękne widoki, majestatyczne góry, niekończący się step, niezwykły kanion, podwodny las, wodospady, jeziora – to tylko niektóre z powodów, dla których warto przyjechać do Kazachstanu. Niestety podczas naszego krótkiego pobytu zaobserwowaliśmy kilka rzeczy, obok, których trudno Europejczykowi przejść obojętnym…

– W Ałmaty można się za darmo najeść się sporej ilości… smogu! W moim słowniku to miasto (była stolica Kazachstanu) ma przydomek –  „śmierdzącego miasta”! Smog jest tak widoczny, że patrząc na Ałmaty z góry, najpierw widzi się szarą chmurę, a dopiero potem trzeba wypatrzeć miasto. Cześć autobusów wyrzuca z siebie takie ilości spalin, że aż zatyka i zapiera dech (wcale nie z zachwytu). Nie lepsze są samochody – stare, zdezelowane, naprawiane chałupniczymi metodami. Poza tym jeździ ich na prawdę dużo co dodatkowo przyczynia się do wdychania niebotycznej ilości spalin.

– Ceremonia kupowania bułki na dworcu – wybierasz, kupujesz, płacisz, bułka ląduje w siarce plastikowej, a potem w mikrofalówce!!!! Straszne prawda?

– Wioski są jednym wielkim składowiskiem wszystkiego. Domy są załatane, a ogrodzenia zrobione są z blachy, na podwórkach mnóstwo rzeczy, ogromne ilości zabudowań w każdym domostwie- stare szopy, nowe szopy, wc, stare chaty i nowe chaty, które są załatane, porozbierane na części auta. Nie jest obraz jak z fraszki Kochanowskiego „wsi spokojna, wsi wesoła”. Ciężko zachwycać się pięknem  wiejskiego pejzażu.

Poza tym w jednym z gościńców, w którym nocowaliśmy, dziecko załatwiało swoje potrzeby na podłogę w kuchni! Nie, nie był to przypadek – było trzymane na rękach, aby się tak załatwić, a gdy Pani zobaczyła, że to widzę- niezwykle ją to ucieszyło…

Taki lokalny folklor!

– Jedziemy pociągiem. Przez kilkanaście kilometrów tylko step, step i step. Wystarczy jednak tylko jeden dom, aby zobaczyć chmury śmierdzącego dymu z komina. Mieszkańcy potwierdzają i przyznają się do tego, że palą wszystko co wpadnie im w ręce…

– Stare, zdezelowane auta, wyrzucają z siebie ogromne ilość spalin i smrodu. Podczas podróży z Saty do Ałmaty (ok.300km) auto, którym jechaliśmy spaliło 2 litry oleju!

– Plastiki! W plastiki pakowane są zakupy i prawie każdy produkt osobno (siatki, pojemniki to podstawa w codziennych zakupach)

– „turysta jest chodzącą skarbonką” – niestety coraz częściej można zaobserwować taką postawę. Coraz częściej spotykaliśmy się z zawyżaniem kilkukrotnie cen!!! Coraz więcej w tym wszystkim kombinowania…

Troszkę z przymrużeniem oka 😉

– Ciężko o bezpłatnego stopa (nie mamy nic przeciwko temu, ale powinny to być uczciwe ceny). Baaa powiem więcej. Miejscowi rzucają czasem takie ceny, że głowa boli. Jadąc do Saty zatrzymało się kilka samochodów, ale za kwoty, które powiedzieli, moglibyśmy przejechać 300 kilometrów, a nie 30.

– Gustu to Kazachowie niestety za bardzo nie mają… Oczywiście mówi się, że jest to kwestia względna, ale – zielone kosze na śmieci widoczne z daleka w kanionie, który ma jedynie rudawe barwy, podwórka, na których jest masa niepasujących do siebie rzeczy, ogrodzenia z blachy lub 2 metrowe mury – skutecznie obrzydzają krajobraz.

My jednak zapamiętaliśmy wspaniale ten pełny skrajności kraj, spotkaliśmy się z niezwykłą uprzejmością i z chęcią do Kazachstanu wrócimy 🙂

Sprawdź dlaczego!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s